K

Kobiety w sztuce – niełatwa droga do emancypacji

autoportret artystki - kobiety w sztuce

Kobiety były obecne w sztuce praktycznie od zawsze i to nie tylko w roli modelek. Z jakiegoś powodu artystki zepchnięto jednak na drugi plan. Dlaczego? Starałam się to wytłumaczyć podczas live’a w grupie “Rysowanie, malowanie – cotygodniowe wyzwanie”. Poniżej znajdziesz jego podsumowanie.

-> zapisaną transmisję live’a znajdziesz na końcu artykułu. Aby go obejrzeć, możesz też kliknąć tutaj.

Kobiecie do twarzy z pędzlem

Wykluczenie kobiet ze świata sztuki może dziś wydawać nam się absurdalne. Przecież malarstwo to takie wdzięczne zajęcie! Kobieta–artystka jest dziś postrzegana jako osoba delikatna i wrażliwa, a pędzel z pewnością nie kłóci się z naszym postrzeganiem kobiecości.

Rzecz w tym, że w przeszłości uważano dokładnie tak samo. Aby się o tym przekonać, wystarczy zajrzeć do literatury, na przykład “Dumy i uprzedzenia” Jane Austen. Padają tam takie słowa:

„Kobieta powinna posiąść dogłębnie muzykę, śpiew, rysunek, taniec i języki nowożytne, wówczas dopiero zasługuje na nazwę posiadającej kunszta. Poza tym w jej sposobie bycia, chodzeniu, brzmieniu głosu powinno być coś, bez czego nie może w pełni zasługiwać na to określenie”

Jane Austen, Duma i Uprzedzenie

Jest to wypowiedź panny Bingley. Bohaterowie trochę z niej drwią, sugerując że tak doskonałe kobiety nie istnieją, ale i tak wiele mówi to o oczekiwaniach wobec ówczesnych kobiet, zwłaszcza panien.

W przeszłości, zwłaszcza w XIX wieku, rysunek był obowiązkowym elementem domowej edukacji dobrze urodzonych dziewcząt. Dowodów na to nie brakuje nie tylko w literaturze, ale także w muzealnych magazynach.

Szkicownik Elizy Krasińskiej z kolekcji Muzeum Narodowego w Warszawie

Powyższy album należał do Elizy Branickiej, potem Krasińskiej. Na kartach szkicownika widać wprawki rysunkowe młodej dziewczyny, w tym wypadku studia oczu i profili twarzy, ale na kolejnych stronach znaleźlibyśmy również szkice innych części ciała, a także całych sylwetek ludzi i zwierząt.

Takich albumów są setki! Zdarzało się nawet, że panny pobierały lekcje u wybitnych mistrzów. Przykładowo Eliza uczyła się pod okiem wybitnego portrecisty Xavera Winterhaltera i Arry’ego Sheffera.

Problemy zaczynały się, gdy kobieta chciała się zajmować sztuką profesjonalnie. Wtedy na jej drodze stawało mnóstwo przeszkód. Można by o nich mówić długo, dlatego wybrałam spośród nich 4 kluczowe problemy.

Kobiety w sztuce – przeszkoda nr 1 – rysunek z nagiego modela

Kobiety przede wszystkim nie miały, gdzie szkolić swoich umiejętności, ponieważ Akademie Sztuk Pięknych, podobnie zresztą jak większość innych uczelni wyższych, niemal do końca XIX wieku przyjmowały wyłącznie mężczyzn.

Szczególnie kontrowersyjna była obecność kobiet na zajęciach z rysunku z żywego modela. W ówczesnej moralności nie mieściło się, że kobieta, a tym bardziej niezamężna panna, mogłaby oglądać podczas zajęć nagiego mężczyznę.

Charles Joseph Natoire, Królewska Akademia Malarstwa i Rzeźby, 1746

Bez opanowania tej umiejętności trudno było uchodzić za profesjonalistkę, ponieważ najwyżej cenionymi dziełami sztuki były wówczas te przedstawiające sceny mitologiczne, historyczne i religijne, gdzie bardzo często pojawiały się nagie, męskie postaci. Alternatywą było studiowanie antycznych rzeźb w muzeum, ale jakby nie patrzeć to nie to samo, co rysowanie z żywego modela.

Kobiety w sztuce – przeszkoda nr 2 – macierzyństwo

Macierzyństwo również był tematem tabu w dawnym artystycznym świecie. Rodzenie i wychowywanie dzieci uchodziło za podstawowe zadanie kobiety. Bez infrastruktury takiej jak przedszkola i żłobki trudno było sobie wyobrazić, że kobieta, która jest matką, może być jednocześnie aktywną artystką, choć w historii sztuki były takie przypadki. Wystarczy wspomnieć o Lavinii Fontana, która utrzymywała się z malarstwa mimo, że urodziła 11 dzieci (tylko 3 dożyło dorosłości).

Wyrzeczenie się macierzyństwa nie było więc konieczne do tego, aby profesjonalnie zajmować się sztuką, ale kobieta, która decydowała się zostać artystką, musiała być przygotowana na zarzuty, że tworząc, zaniedbuje swoje kluczowe obowiązki.

Z tego powodu niektóre artystki, na przykład Olga Boznańska, świadomie rezygnowały z założenia rodziny. Bardzo często zdarzało się także, że świetnie zapowiadające się artystki kończyły albo znacząco ograniczały karierę w momencie wyjścia za mąż i urodzenia dziecka.

Kobiety w sztuce – przeszkoda nr 3 – zarabianie pieniędzy

Warto pamiętać, że mniej więcej do czasów I Wojny Światowej praca zarobkowa kobiet budziła duże kontrowersje. Pracowały jedynie te kobiety, które zmuszała do tego sytuacja życiowa. Dla zamożniejszych kobiet praca bywała poniżająca, ponieważ mogła sugerować że rodzina nie jest w stanie się utrzymać zarobków mężczyzny. Zamożne kobiety najczęściej bywały mecenaskami artystów, ale bardzo rzadko artystkami. Są oczywiście wyjątki od tej reguły (Adele d’Affry zw. Marcello), jednak większość artystek, zwłaszcza tych XIX–wiecznych, wywodziła się z inteligencji i mieszczaństwa.

Nie lada wyzwaniem dla artystek było także konkurowanie na rynku sztuki z mężczyznami. Obrazy malowane przez mężczyzn były zazwyczaj znacznie wyżej wyceniane, stąd zdarzało się artystki tworzyły pod męskimi pseudonimami, jak wspomniana wyżej Adele d’Affry.

Sytuację kobiet na XIX–wiecznym rynku sztuki doskonale prezentuje obraz “Anonimowa i opuszczona” autorstwa Emily Mary Osborn.

Emily Mary Osborn (1828-1925), Anonimowa i opuszczona

Widzimy na nim kobietę w towarzystwie chłopca, najpewniej młodszego brata, która przyszła do galerii, aby sprzedać swoje prace. Po jej minie łatwo wywnioskować, że do transakcji nie doszło albo była ona dla niej niekorzystna. Panowie za nią podziwiają za to pracę przedstawiającą tańczącą balerinę. Bardzo dobitnie pokazują w ten sposób, gdzie było wówczas miejsce kobiety w sztuce. Mogła być modelką, muzą, czyli przedmiotem sztuki, ale nie artystką. Jeśli chciała i miała na to pieniądze mogła co najwyżej być patronką artystów i kupować sztukę, jak zamożna kobieta, którą widzimy w tle obrazu.

Kobiety w sztuce – przeszkoda nr 4 – stereotypy

Jakby tego było mało w XIX wieku pojawiły się pseudo–teorie, które sugerowały że kobiety są zdolne jedynie do tworzenia biologicznego, czyli rodzenia dzieci, ale nie artystycznego. Uważano, że twórczość kobiet jest wtórna, bo na więcej nie pozwala im biologia.

Pojawiły się też zalecenia odnośnie technik artystycznych stosownych dla kobiet. Zalecano im gwasz i akwarelę, ale stanowczo odradzano malarstwo olejne, a w szczególności rzeźbę.

Podobne rzeczy działy się w muzyce. Za najbardziej kobiecy instrument uznano pianino, bo miało rzekomo najlepiej pasować do delikatnej kobiecej natury. Instrumenty dęte blaszane, takie jak trąbki, uważano za niestosowne, bo kojarzyły się głównie z wojną i militariami. Na cenzurowanym był też flet, bo grająca na nim miała rzekomo budzić erotyczne skojarzenia.

Są to oczywiście bzdury. Nie ma czegoś takiego jak kobiece instrumenty, kobiece techniki malarskie, ani kobiece tematy, czego doskonałym dowodem jest poniższy obraz.

Elisabeth Thomson, Scotland Forever, 1881

Namalowała go brytyjska artystka – Elisabeth Thomson. To wielkoformatowe, szerokie na prawie 3 i wysokie na 1,5 metra, batalistyczne płótno. Czy jest w czymś gorsze od dzieł Kossaka, albo czwórek Chełmońskiego? Odpowiedź zostawiam Wam, czytelnikom.

Jak kobiety radziły sobie z tymi wszystkimi ograniczeniami?

Nietrudno zauważyć, że życiorysy dawnych artystek wpisują się w pewne schematy

Córki malarzy i rzeźbiarzy

Do XIX wieku wśród artystek dominowały córki malarzy, które podstawy warsztatu zdobywały w ojcowskiej pracowni, a następnie – za jego poleceniem – kontynuowąły naukę w pracowniach innych artystów.

Córkami artystów były m.in.:

  • Lavinia Fontana
  • Artemisia Gentileschi,
  • Élisabeth Vigée–Lebrun,
  • Angelika Kauffmann.

Femme de foyes (kobiety w cieniu), czyli modelki i partnerki artystów

Zdarzało się też, że artystkami zostawały także modelki i partnerki znanych artystów. Zazwyczaj są one mało znane, ponieważ ich twórczość przyćmiewa sława mistrza.

Tak było m.in. w przypadku Marie Anne Colot. Była ona modelką i partnerką słynnego francuskiego rzeźbiarza Etienne’a Falconeta. W 1766 roku Falconet zabrał ją do Rosji, gdzie pojechał na zaproszenie Katarzyny II. Podobno Marie Anne Colot miała wykonać głowę cara Piotra I na słynnym konnym pomniku, który po dziś dzień stoi w Petersburgu. Oczywiście rzeźba znana jest jako dzieło Falconeta, jednak Maria zdobyła dzięki temu zleceniu uznanie wśród rosyjskich arystokratów i wykonała wiele ich popiersi, w tym słynne popiersie Katarzyny II.

Uczennice prywatnych szkół artystycznych

W drugiej połowie XIX wieku zaczęły się pojawiać prywatne szkoły artystyczne i niektóre z nich przyjmowały również kobiety. Taka edukacja oczywiście sporo kosztowała, więc nie każda kobieta była sobie w stanie na nią pozwolić.

W prywatnych szkołach rysunkowych kształciły się m.in. dwie najsłynniejsze polskie malarki, czyli Olga Boznańska i Anna Bilińska–Bohdanowiczowa. Olga Boznańska miała nieco więcej szczęścia, ponieważ jej rodzice byli dość zamożnymi ludźmi, więc bez większych problemów mogła sobie pozwolić na naukę w wielu różnych pracowniach. Natomiast Anna Bilińska zaczęła malować pod okiem polskich artystów zesłanych w głąb Rosji za udział w Powstaniu Styczniowym. Potem kontynuowała naukę w Warszawie, a następnie w Paryżu w słynnej Académie Julian, jednak pobyt w stolicy Francji i związane z nim koszty, wymagały od niej wielu wyrzeczeń, zwłaszcza po śmierci ojca, który ją utrzymywał.  


Opisane historie nie wyczerpują oczywiście wszystkich scenariuszy, jakie pisało życie artystek. Wystarczy wspomnieć niezwykle oryginalną historię i twórczość Sofonisby Anguissoli – jednej z pierwszych znanych nam z imienia i nazwiska artystek (przeczytacie o niej więcej na portalu Niezła Sztuka).

Kariery XX–wiecznych artystek, które w przeciwieństwie do swoich poprzedniczek mogły już legalnie studiować w Akademiach Sztuk Pięknych, trudno natomiast sprowadzić do wspólnego mianownika. Ich losy toczyły się bardzo różnymi torami, o czym nie zdążyłam już jednak powiedzieć w live’ie.

Kobiety w sztuce – książki do których warto zajrzeć, aby uzupełnić wiedzę o twórczości artystek

Opracowania przekrojowe:

  • Maria Poprzęcka, Uczta bogiń
  • Hodge Susie, Krótka historia sztuki tworzonej przez kobiety
  • Whitney Chadwick, Kobiety, sztuka, społeczeństwo

Biografie artystek:

  • Angelika Kuźniak, Stryjeńska. Diabli nadali
  • Angelika Kuźniak. Boznańska. Non finito
  • Magorzata Czyńska, Kobro. Skok w przestrzeń
  • Karolina Prewęcka, Mela Muter. Gorączka życia

Polecam też zajrzeć do Aśki Warchał–Beneschi (@notatki.z.historii.sztuki), która opracowała internetowy kurs sztuki kobiet oraz prowadzi Klub Książki Feministycznej i Herstorystycznej


Zdjęcie tytułowe: Sabine Lepsius, autoportret, 1885.

CategoriesBez kategorii