B

Backstory #2: Czy Piękna i Bestia istnieli naprawdę?

W skrócie: Piękna i Bestia to arcystara historia, która towarzyszy ludzkości od tysiącleci. Jako pierwsza spisała ją Gabrielle Villeneuve, ale mało kto o tym pamięta, bo chwilę później swoją wersję historii wydała Jeanne-Marie Leprince de Beaumont. Jej opowieść znacznie bardziej przypomina baśń, jaką znamy współcześnie.

Piękna dziewczyna staje się zakładnikiem przerażającego potwora. Boi się go, ale gdy lepiej poznaje się na jego charakterze, zaczyna go lubić. Potem mamy lekki zwrot akcji i szczęśliwe zakończenie. Czego nowego można się doszukać w tej doskonale znanej wszystkim historii? A gdybym powiedziała, że mogła wydarzyć się naprawdę? Rzecz jasna bez udziału magii. Bestia to w tej wersji opowieści nie potwór, lecz dotknięty poważną chorobą człowiek. Klątwy nie udało się więc zdjąć – wręcz przeciwnie, rozszerzyła się na kolejne pokolenia.

It may be the tale as old as time, but it is never the same old story”

Maria Tatar

W pierwszej części cyklu “Kultowi bohaterowie popkultury i ich prawdziwe historie” omawialiśmy baśń o Aladynie chronologicznie, stopniowo zbliżając się do czasów współczesnych. Dziś będzie podobnie. Najpierw przyjrzymy się pierwszej spisanej wersji historii o Pięknej i Bestii, potem poszukamy jej źródeł i na końcu rzucimy okiem na jej najbardziej znane adaptacje. Gotowi? W takim razie zapraszam na podróż śladem opowieści starej jak świat. Jej plan zapowiada się następująco:

  1. Pierwsza literacka wersja “Pięknej i Bestii” spisana w 1740 r. i jej możliwe źródła

  2. Kolejne wersje “Pięknej i Bestii” w tym najsłynniejsza w interpretacji Jeanne Marie Leprince de Beaumount

  3. Na drodze do popkultury, czyli “Piękna i Bestia” w interpretacji Jeana Couteau

  4. “Piękna i Bestia” w wersji Disneya

Po drodze czeka nas nieco mniej zakrętów, niż ostatnim razem, bo w tym wypadku nie ma kontrowersji związanych z tłumaczeniem baśni z egzotycznego  języka. Zapewniam jednak, że to równie ciekawa historia, o czym za chwilę będziecie mieli okazję się przekonać.

1.

Pierwsza literacka wersja „Pięknej i Bestii” spisana w 1740 r. i jej możliwe źródła

Historia o Pięknej i Bestii prawdopodobnie towarzyszy ludzkości dłużej niż Nowy Testament. Specjaliści podejrzewają, że liczy sobie ona ok. 4 tysiące lat co oznacza, że mogli znać ją już Grecy oblegający Troję. Nie mówimy rzecz jasna o bajce, w takiej wersji, jak opowiadamy ją sobie współcześnie. Chodzi raczej o jej ogólny schemat, czyli – bądź co bądź nieco perwersyjny – związek człowieka ze zwierzęciem lub zwierzęco-ludzką hybrydą.

Historia przez lata była obecna jedynie w tradycji ustnej. Potem przyszedł jednak wiek XVIII i w Europie zapanowała moda na bajki. Rozpoczął ją nie kto inny, jak Charles Perrault, spisując doskonale znane nam dziś historie o Czerwonym Kapturku, Kopciuszku, czy Śpiącej Królewnie. Wielu pisarzy zachęconych tym sukcesem poszło w jego ślady. Byli wśród nich Antoine Galland – tłumacz “Baśni 1001 nocy”, o którym wspominałam przy okazji Aladyna oraz Gabrielle-Suzanne Barbot de Villeneuve – autorka pierwszej literackiej wersji “Pięknej i Bestii”. W związku z tym, że ma okropnie długie i trudne do zapamiętania nazwisko mówmy na nią po prostu Gabrielle.

Louis de Carmontelle, Madame de Villeneuve, 1759 r.

Gabrielle obracała się wśród wykształconych, francuskich arystokratów i do takiego kręgu odbiorców kierowała też swoją baśń. Nietrudno się zatem domyślić, że jej wersja historii o Pięknej i Bestii jest znacznie bardziej złożona od tej, którą znamy z animacji Disneya.

Po pierwsze – Piękna nie jest jedynaczką. Ma sześciu odważnych braci i pięć leniwych sióstr. Opiekuje się nimi ojciec – zubożały kupiec, który po utracie majątku zmuszony był przenieść się z rodziną na wieś. Dla jego krnąbrnych i nie przyzwyczajonych do pracy córek była to fatalna wiadomość, dlatego gdy pojawiła się nadzieja na odzyskanie części pieniędzy, zasypały ojca prośbami o drogie prezenty. Jedynie Piękna nie miała żadnych zachcianek. Zapytana o to, co chciałaby dostać powiedziała, że największym szczęściem będzie dla niej, jeśli ojciec wróci do domu cały i zdrowy. Wzruszony kupiec nakłonił ją jednak, żeby czegoś sobie zażyczyła – wtedy poprosiła o różę, która wydawała się nadzwyczaj skromnym prezentem. W praktyce okazała się jednak najdroższym podarunkiem ze wszystkich.

Kupiec zgubił się bowiem w drodze powrotnej i przez przypadek trafił do tajemniczego zamku, gdzie znalazł bezpieczny nocleg i obfitą kolację, chociaż wewnątrz nie było ani służby ani pana posiadłości. Zaskoczony tą niespodziewaną gościną mężczyzna planował niepostrzeżenie wymknąć się o poranku. Przy wyjściu jego uwagę zwrócił jednak krzew róży. Okazja do tego, aby spełnić marzenie najmłodszej córki mogła się już nie powtórzyć, dlatego zerwał jeden z kwiatów. Wtedy w ogrodzie pojawił się straszliwy stwór, który okazał się być właścicielem zamku. Kradzież róży nie mieściła się już w granicach jego gościnności, dlatego postawił kupcowi ultimatum – albo zginie na miejscu albo przyprowadzi do zamku jedną ze swoich córek. Kupiec przystał na tę drugą opcję, chociaż nie zamierzał prosić żadnego ze swoich dzieci o takie poświęcenie. Chciał się z nimi po prostu pożegnać przed śmiercią.

Walter Crane, ilustracja do baśni o Pięknej i Bestii, 1875 r.

Piękna dobrowolnie przybyła jednak z ojcem do zamku, bo czuła się winna zaistniałej sytuacji. Na miejscu powitały ich fajerwerki i wystawna uczta. Gospodarz pojawił się dopiero po chwili, ale wbrew obawom dziewczyny nie zrobił jej krzywdy. Zamiast tego kazał jej udać się do garderoby i wybrać dowolną suknię. Ojca obdarował natomiast bogactwami, które znacznie poprawiły sytuację materialną zubożałej rodziny, po czym odprawił go do domu.

Relacje między dwójką bohaterów pozostałych w zamku były dość skomplikowane, żeby nie powiedzieć napięte. Choć Bestia obsypywał Piękną kosztownościami, dziewczyna nie miała okazji zbyt dobrze go poznać. Każdego wieczoru zamieniała z nim raptem kilka słów, konsekwentnie odmawiając mu małżeństwa. W snach nawiedzał ją jednak piękny młodzieniec i to w nim się zakochała. Była przekonana, że musi on znajdować się gdzieś w zamku, ale nigdzie nie udało się jej natknąć na jego ślad. Ogromny gmach zamieszkiwały jedynie śpiewające ptaki, gadatliwe papugi i małpy poprzebierane w ludzkie stroje. Cała ta menażeria zapewniała jej w ciągu dnia rozrywkę.

Walter Crane, ilustracja do baśni o Pięknej i Bestii, 1875 r.

Z czasem dziewczyna zaczęła jednak nudzić się w zamku. Wyraźnie tęskniła też za rodziną. Poprosiła więc Bestię, aby pozwolił jej udać się na dwa miesiące do domu. Ten zgodził się, pod warunkiem że dziewczyna spędzi tam dwa miesiące i ani dnia więcej. Piękna przystała na taki układ, ale nie dotrzymała obietnicy. Wszystko przez to, że bracia i siostry zazdrosne o jej bogactwa powstrzymywali ją przed powrotem. Finalnie jednak przeniosła się do zamku przy pomocy magicznego pierścienia, który dostała wcześniej od Bestii. Na miejscu zastała go ledwie żywego. Wtedy dotarło do niej, że go kocha i zgodziła się przyjąć oświadczyny, w efekcie czego Bestii została zwrócona ludzka postać. Jak zapewne się domyślacie, okazał się on być tym samym młodzieńcem, który nawiedzał Piękną w snach.

Walter Crane, ilustracja do baśni o Pięknej i Bestii, 1875 r.

Tu historia Gabrielle się nie kończy. Po tym jak Bestia na nowo stał się księciem, do zamku przybyły jego matka i Wróżka, która także wiele razy śniła się Belli. Królowa początkowo była zachwycona Piękną, ale gdy dowiedziała się, że dziewczyna jest córką ubogiego kupca, nie w smak jej było to małżeństwo.

Sytuację uratowała Wróżka, która najpierw w ostrych słowach skrytykowała Królową za niewdzięczność, a potem oznajmiła, że Piękna wcale nie jest córką kupca tylko jej siostrzenicą. Tym sposobem kłopot się rozwiązał i para mogła spokojnie się pobrać. Zanim jednak do tego doszło, Książę zdradził Pięknej swoją historię. Okazało się, że w Bestię zamieniła go zła wróżka, pod której opieką zostawiła go matka. Czarodziejka usiłowała go uwieźć, ale książę konsekwentnie jej odmawiał, za co wiedźma boleśnie mu się odwdzięczyła.


Tak w skrócie prezentuje się historia Pięknej i Bestii w interpretacji Gabrielle. To ona jako pierwsza nazwała w ten sposób dwójkę głównych bohaterów tej opowieści. Nie wymyśliła ich jednak sama. Podobnie jak Charles Perrault wzięła na warsztat ludową opowieść – to więcej niż pewne.  

Wysoce prawdopodobne jest także, że inspirowała się więcej niż jedną bajką. Tę o ubogim kupcu i jego sześciu córkach miała usłyszeć od służącej, wraz z którą podróżowała z Europy do Ameryki. Paniom po prostu nudziło się na statku, więc umilały sobie czas różnymi historiami.

Gabrielle mogła znać również włoską opowieść o świńskim królu, która ukazała się drukiem w zbiorze baśni autorstwa Giovanniego Francesco Straparoli w 1550 roku. Historia ma wiele wspólnego z baśnią o Pięknej i Bestii, bo prawdopodobnie wyrosły z tego samego źródła… czyli mitologii grecko-rzymskiej, a konkretniej mitu o Amorze i Psyche. Nie będę jednak go streszczać, bo jestem przekonana, że większość z Was niecierpliwie czeka na inną opowieść.

Kadr z filmu “The real Beauty and the Beast” produkcji Smithsonian Channel

Prawdziwi Piękna i Bestia – czy możliwe jest, aby taka historia faktycznie miała miejsce? Na myśl przychodzą Wam pewnie liczne związki, w których jeden z parterów wyraźnie przewyższa drugiego urodą. Nie to jednak mam na myśli. Chodzi mi o uczucie pomiędzy człowiekiem i prawdziwą bestią, wyrzutkiem, kimś wyjętym spod prawa. O taką historię znacznie trudniej.

Zdarzyła się jednak i to na francuskim dworze. Co prawda długo przed tym, zanim na świat przyszła Gabrielle, ale jej echa wciąż mogły pobrzmiewać wśród dworzan. Dlatego nie jest wykluczone, że baśń o Pięknej i Bestii nosi ślady również tej opowieści.

Petrus Gonsalvus, autor portretu nieznany, 1580 r.

Bestią w tej historii jest Petrus Gonsalvus. Chory na hipertrichozę (czyli nadmierne owłosienie)  mężczyzna, który jako dziecko został schwytany na Teneryfie i przewieziony do Francji. Wraz z kilkoma papugami wręczono go w prezencie ówczesnemu królowi –  Henrykowi II. Chłopiec nie umiał mówić, ale nie był agresywny, czego dworzanie spodziewali się po “dzikusie”. Król postanowił więc go wykształcić i zostawić na dworze.

Po śmierci Henryka, pieczę nad Petrusem objęła królowa – Katarzyna Medycejska. To ona uznała, że potrzebna mu jest żona. Wybór padł na Katarzynę Raffeliny. Dziewczyna najprawdopodobniej była córką kogoś ze służby. Nikt z wysoko urodzonych dworzan nie zgodziłby się raczej, aby jego dziecko brało udział w takim “eksperymencie”.

Nie wiadomo, jak Katarzyna zareagowała na wiadomość o tym, że ma poślubić potwora. Film dokumentalny wyprodukowany przez stację Smithsonian sugeruje, że do dnia ślubu nie wiedziała, kim właściwie będzie jej przyszły mąż. Jest w nim jednak sporo nieścisłości, więc nie powinniśmy mu ślepo wierzyć.

Wśród naukowców pojawiają się za to podejrzenia, że Petrus i Katarzyna byli zgranym małżeństwem. Miałyby o tym świadczyć czułe gesty uwiecznione na ich licznych portretach. Równie prawdopodobne jest jednak, że to malujący ich artyści chcieli, abyśmy tak myśleli.

Państwo Gonsales i ich dzieci (była ich łącznie siódemka) bardzo często stawali przed sztalugami. Obrazy powstawały głównie na zamówienie różnych możnowładców, którzy chcieli mieć ich wizerunki w swoich gabinetach osobliwości.

Joris Hoefnagel, Animalia Rationalia et Insecta: Plansza I, 1575/1580.

Najczęściej malowany był Petrus i dzieci, które odziedziczyły po ojcu straszną chorobę. Przedstawiano ich przeważnie w dworskich, bogatych strojach, niekiedy na tle jaskiń, aby podkreślić ich “prymitywne” pochodzenie.

Z siedmiu dzieci pary aż czwórka cierpiała na hipertrichozę. Największą sławę zyskała Tongina, czyli najstarsza córka Petrusa. Jako kilkuletnia dziewczynka została wraz ze swoim bratem Arrigo wysłana w prezencie kardynałowi Odonardo Farnesse. Stało się to już po przeprowadzce rodziny Gonsalvus do Włoch. Decyzję o wyjeździe wymusiła na nich śmierć Katarzyny Medycejskiej, w efekcie czego stracili protektorkę. Po tym wydarzeniu na swój dwór zaprosił ich książę Parmy Aleksander Farnesse – brat wspomnianego kardynała. Kierowała nim nie tyle życzliwość co ciekawość i chęć wyróżnienia swojego dworu wśród innych. Nie każdy miał przecież wśród dworzan tak osobliwą rodzinę.

We Włoszech Petrus i Katarzyna dożyli razem późnej starości. Ich historię trudno nazwać jednak szczęśliwą. Wymuszone małżeństwo, tułaczka po Europie, rozłąka z dziećmi, które bez skrupułów im odbierano i wysyłano na inne dwory – zdecydowanie nie brzmi to, jak bajka. Najgorszy z tego wszystkiego był jednak fakt, że ani Petrusa, ani jego obciążonych chorobą dzieci nigdy nie traktowano jak ludzi. Byli raczej okazami cyrkowymi. W 1580 r. ich podobizny znalazły się nawet w osobliwym atlasie zoologicznym autorstwa Jorisa Hoefnagela Animalia Rationalia et Insekta. Na pozostałych kartach znajdziemy jadowite pająki, ćmy i egzotyczne motyle.

Antonio Carraci, portret potrójny (Arrigo Gonsales, Karzeł Amon i szalony Peter, 1598 r.
Obraz bardzo długo uznawany był za scenę alegoryczną. Dopiero niedawno Roberto Zapperi  zidentyfikował znajdujące się nim postaci. To syn Petrusa Gonsalesa – Arrigo, karzeł Amon i błazen Piotr nazywany “szalonym”, czyli dostarczyciele rozrywki na dworze Farnesse.

Nie ma pewności co do tego, czy Petrus i Katarzyna mogli stanowić inspirację dla baśniowych Pięknej i Bestii. Równie dobrze można założyć, że to obecna od lat w folklorze historia o miłości między piękną dziewczyną i potworem doprowadziła do zaaranżowania ich małżeństwa. Katarzyna Medycejska mogła postanowić przeprowadzić eksperyment na żywym materiale, aby przekonać się, czy taki związek faktycznie może mieć miejsce. Petrus był jej własnością, więc w praktyce miała prawo zrobić z nim co chce. Natomiast rodzice Katarzyny mogli być po prostu ubogimi ludźmi, dla których oddanie córki królowej, było jedyną szansą na polepszenie sytuacji życiowej. Jest to oczywiście wyłącznie hipoteza – intrygująca i dająca do myślenia, ale oparta jedynie na domysłach. Nie pozostaje mi zatem nic innego jak urwać w tym miejscu tę historię. W zanadrzu mam jednak kolejną.

2.

Kolejne wersje “Pięknej Bestii”, w tym najsłynniejsza w interpretacji Jeanne Marie Leprince de Beaumont

Czy to nie dziwne, że baśń Gabrielle jest nam dziś niemal zupełnie nieznana? Może i jest zbyt długa i nieco zanadto skomplikowana, ale dlaczego nie jest uznawana za klasykę tak jak baśnie Charlesa Perrault? Nie doczekała się nawet jednego polskiego tłumaczenia. O właściwą wersję angielską też niełatwo. Wszystko przez to, że oryginalna baśń bardzo często mylona jest z kolejną, skróconą wersją opowieści. Nie napisała jej jednak Gabrielle, lecz Jeanne-Marie Leprince de Beaumont. Podobnie jak w poprzednim wypadku łatwiej będzie, jeśli będziemy posługiwać się wyłącznie jej imieniem.

Jeanne-Marie Leprince de Beaumont, autor nieznany, XVIII wiek

Jeanne przez lata była guwernantką. Krótko, ale jednak uczyła nawet dzieci Stanisława Leszczyńskiego. Wtedy nie pisała jeszcze bajek. Pierwsze utwory powstały krótko przed jej wyprowadzką do Londynu w 1748 r. Wydała ich całkiem sporo, ale największą sławę przyniosła jej baśń o Pięknej i Bestii opublikowana w 1756 r., czyli zaledwie 16 lat po tym jak światło dzienne ujrzał tekst Gabrielle, na którym Jeanne wyraźnie się wzorowała.

Główny powód dla którego to druga wersja baśni o Pięknej i Bestii odniosła sukces, jest jej uproszczona fabuła. Opowieść w interpretacji Gabrielle liczy ponad 100 stron. Jeanne skróciła ją o więcej niż połowę, pozbywając się niektórych problematycznych wątków, jak choćby snów Pięknej o przystojnym księciu.

Całość ma też bardziej dydaktyczny wymiar. Piękna wróciła do domu rodzinnego nie dlatego, że nudziło się jej w pałacu, ale że zobaczyła w magicznym zwierciadle chorego ojca. Na miejscu spotkała się też ze swoimi dwiema starszymi siostrami (Jeanne zredukowała liczbę rodzeństwa Pięknej do trzech braci i dwóch sióstr), z których żadna nie była szczęśliwa w małżeństwie, chociaż ich wybrankowie byli piękni i zabawni. Wtedy Piękna doszła do wniosku, że Bestia to idealny kandydat na męża, chociaż nie grzeszy urodą.

Warwick Goble, Piękna i Bestia, 1913 r.

Trudno tu zatem mówić o uczuciu między Piękną i Bestią. Dziewczyna zgadza się przyjąć  oświadczyny potwora, bo tak podpowiada jej zdrowy rozsądek. Po powrocie do zamku nie wyznaje mu nawet miłości.  Mówi jedynie: “Nie musisz umierać. Żyj, aby być moim mężem. Przyjmuję Twoje oświadczyny”, dodając nawet, że prawdopodobnie całe życie będą tylko przyjaciółmi. Maria Tatar i inni badacze zajmujący się tą opowieścią, uważają że zabieg ten miał określony cel. Chodziło o to, by stworzyć baśń, która będzie podtrzymywać na duchu dziewczęta, które zmuszano do aranżowanych małżeństw. Dla wielu z nich dzielenie dachu z zupełnie obcym, często znacznie starszym człowiekiem, zapewne niewiele różniło się od obcowania z potworem. Dlatego Jeanne pokazuje swoim czytelniczkom, że nie każdy tego typu związek musi być skazany na niepowodzenie. Każda ze stron powinna być jednak gotowa na kompromisy: młode dziewczęta powinny porzucić marzenia o księciu z bajki, a ich przyszli małżonkowie – pracować nad swoimi wadami.

Do omówienia została nam jeszcze końcówka opowieści. W wersji Gabrielle była ona potwornie skomplikowana, dlatego Jeanne po prostu się jej pozbyła. Po tym, jak Bestia przemienia się w człowieka, na miejsce przybywa jedynie wróżka. Czarodziejka sprowadza do zamku rodzinę Pięknej i surowo karze jej leniwe siostry, zamieniając je w kamienne posągi. Zamiast rodzinnej awantury, mamy więc moralizatorskie zakończenie.

Czy taka historia, bez dłużyzn w opisach i nadmiernie egzaltowanych dialogów między Piękną i jej wyśnionym księciem, nie jest przyjemniejsza w odbiorze? XVIII-wieczni czytelnicy nie mieli co do tego, żadnych wątpliwości. Dzięki uproszczeniu języka i fabuły, baśń Jeanne Leprince de Beaumont trafiła do znacznie szerszych kręgów niż dzieło Gabrielle Villeneuve, które było znane przede wszystkim podobnym jej zamożnym arystokratom i arystokratkom. Tymczasem Jeanne od początku zakładała, że odbiorcami jej baśni będą dzieci, i to nie tylko te wysoko urodzone. Najpierw skróciła więc historię, a potem opublikowała ją w licznych magazynach dla młodzieży, których zresztą sama była wydawcą. Tym sposobem zrobiło się o niej głośno i to na tyle, że mogła porzucić pracę guwernantki. W 1763 r. wraz z córką, zięciem i wnukami wróciła do Francji, gdzie spędziła resztę życia. W międzyczasie historia o Pięknej i Bestii była stopniowo tłumaczona: najpierw na angielski, a potem inne języki europejskie. W 1771 r., czyli jeszcze za życia Jeanne powstała też opera na motywach opowieści. Piękna to w niej Zemira, a Bestia – Azor. Potem przyszła kolej na bardzo modne w XIX wieku pantomimy, a XX wiek przyniósł liczne filmowe adaptacje

Scena z opery “Zemira i Azor, autor: l’atelier Ziesenis, 1774-1810

3.

Na drodze do popkultury, czyli „Piękna i Bestia” w wersji Jeana Cocteau

Historia Pięknej i Bestii była szalenie popularna w Europie, więc trafiła na srebrny ekran niedługo potem jak bracia Lumiere zaskoczyli publiczność widokiem jadącego wprost na nich pociągu. Pierwsze ekranizacje są dziś jednak bardzo trudno dostępne, dlatego skupimy się na tej najbardziej ikonicznej z 1946 r.

„Dzieci wierzą w to, co im mówimy. Całkowicie nam ufają. Wierzą, że ręce ludzkiej bestii zapłoną, kiedy zabije ona swoją ofiarę […]. I wierzą w tysiące innych, prostych rzeczy. Proszę was o odrobinę tej dziecinnej prostoty”

Jean Cocteau
“Piękna i Bestia” 1946 r., kadr z filmu

Tymi słowami rozpoczyna się słynna ekranizacja “Pięknej i Bestii” w wersji francuskiego reżysera Jeana Cocteau. Fabuła niewiele różni się od literackiego pierwowzoru, dlatego nie ma sensu jej streszczać. Cocteau wprowadził jednak do scenariusza kilka własnych pomysłów, o których warto wspomnieć, bo ich ślady znajdziemy także w wersji Disneya

  • Zanim Piękna trafiła do zamku Bestii, o jej rękę ubiegał się narcystyczny Avenant, którego zaloty odrzucała, tłumacząc się tym, że musi opiekować się ojcem. Nie jest wykluczone, że Avenant był inspiracją dla postaci Gastona.
  • W zamku Bestii nie mieszka nikt poza nim i Piękną. Aż kipi tam jednak od magii. Podczas jedzenia, bohaterów obsługują wyłaniające się spod stołu ręce, lustro w sypialni Pięknej mówi ludzkim głosem, a kandelabry się ruszają i do tego przypominają ludzkie ramiona.
  • Zakończenie nieco różni się od tego, które znamy z książki. Podczas gdy Piękna ratuje Bestię, jej brat wraz ze wspomnianym Avenantem usiłują wedrzeć się do posiadłości Bestii, aby ukraść stamtąd jego kosztowności. Avenant ginie jednak zabity przez ożywiony posąg Diany. Po tym wydarzeniu Bestia zamienia się w człowieka … i co jest nieco dziwne, okazuje się, że gra go ten sam aktor, który wcielał się w Avenanta.

Znamienny jest także kontrast między domem rodzinnym Pięknej i zamkiem Bestii. Ten pierwszy jest do bólu zwyczajny. Istnieją nawet tacy, którzy porównują jego ujęcia z obrazami Jana Vermeera i innych holenderskich mistrzów, którzy specjalizowali się w odwzorowywaniu codzienności. Natomiast zamek Bestii to fascynujące miejsce: pełno w nim magicznych przedmiotów i tajemnych korytarzy. Te scenerie prawdopodobnie były inspirowane rycinami Gustava Dore.

O filmie Cocteau można by powiedzieć jeszcze wiele, ale to wydłużyłoby ten artykuł o dobrych kilka stron, a powinniśmy zbliżać się już do końca. Dlatego zamiast tego, polecam Wam zerknąć na jego poniższy fragment. Doskonale odzwierciedla on nastrój, jaki towarzyszy seansowi.

4.

„Piękna i Bestia” w interpretacji Disneya

Gdy kiedyś podczas gry w kalambury przyszło mi przedstawić hasło “Piękna i Bestia”, najpierw usiłowałam narysować Bestię, ale z średnim rezultatem (nic dziwnego, wyglądał jak obrażony kot). Potem szybko naszkicowałam uśmiechnięty czajnik – wtedy wszyscy zrozumieli o jaki film chodzi.

Gadające bibeloty to dla nas równie ważny symbol tej historii, co czerwona róża. Stąd zaskoczenie, gdy dowiadujemy się, że nie ma o nich mowy w książce. Twórcy filmu w jednym z wywiadów zdradzili, że zdecydowali się je dodać do fabuły z dwóch powodów

  • Pierwszym z nich był film Jeana Cocteau, gdzie także pojawiają się magiczne przedmioty. Twórcy scenariusza Pięknej i Bestii z 1991 r. postanowili pójść o krok dalej i uczynić z nich pełnoprawnych bohaterów opowieści. W filmie Cocteau ruszające się kandelabry napawały jednak grozą, podczas gdy u Disneya zwyczajnie bawią.
  • Po sukcesie “Małej syrenki” od początku wiadomo było też, że film będzie widowiskowym musicalem. W oryginalnej baśni brakowało jednak postaci, które mogłyby wykonać partie chóralne (zwłaszcza gdy mowa o utworze “Be Our Guest”). Tak do obsady dołączyli Trybik, Bryczek, Płomyk i Pani Imbryk.

Istotną zmianą było też pozbawienie Belli rodzeństwa. W animacji wyróżnia się ona nie na tle braci i sióstr, lecz prowincjonalnej społeczności. Twórcy najwyraźniej nie chcieli, aby historia zanadto przypominała zrealizowanego już Kopciuszka.

Rolę czarnego charakteru przejął natomiast Gaston najpewniej wzorowany na Avenancie, chociaż zupełnie inaczej zinterpretowany. Avanant to wypieszczony, rozkochany w sobie młodzieniec. Jaki jest Gaston wszyscy wiemy – super męski, zarozumiały i agresywny.

Warto dodać, że zanim poznaliśmy ostateczną wersję animacji, film miesiącami ewoluował. Początkowo Bella miała mieć siostrę, ale znacznie młodszą, a wszystkimi złymi cechami, jakie zdradzały jej krewne w książce, planowano obdarzyć ciotkę, która zamieszkała z rodziną po śmierci matki Belli. Wiemy to, bo twórcy filmu zdecydowali się upublicznić jeden z niewykorzystanych storyboardów do czołówki filmu. Możecie go zobaczyć poniżej.

Jak widać pierwotnie niezmieniony miał zostać także motyw róży, którą w finalnej wersji animacji zastąpił kwiat pod szklanym kloszem – symbol klątwy, ciążącej na Bestii. Usunięcie tego wątku prawdopodobnie było spowodowane tym, że twórcy nie wiedzieli, jak umotywować prośbę Belli o różę, po tym jak pozbawili ją rodzeństwa i dalszych krewnych. Finalnie Maurice zostaje ukarany za sam fakt wtargnięcia do zamku, a nie za kradzież kwiatu.

“Piękna i Bestia” 2017, kadr z filmu

Róża – jako prezent dla Belli powraca w aktorskiej wersji animacji. Podobnie jak nieco roztropniejszy Maurice, który jest nie tyle szalonym wynalazcą, co oddanym pracy, ubogim artystą. Miasteczko, w którym mieszka wraz z Bellą z bezimiennej miejscowości przeobraziło się natomiast w Villeneuve. Pewnie już tego nie pamiętacie, ale jest to nazwisko pierwszej znanej autorki baśni o Pięknej i Bestii. Potraktujmy to zatem za puentę tej opowieści. Nie mam bowiem zamiaru rozpisywać się na temat ostatniej wersji tej historii. Jednym poczynione zmiany się podobają, innym mniej. Ja przypomnę tylko słowa cytowanej już Marii Tatar: “Może i jest to baśń stara jak świat, ale każdy opowiada ją inaczej”.


Dziękuję wszystkim tym, którzy dotarli aż tutaj. Mam nadzieję, że nie zawiodłam waszych oczekiwań i będziecie dalej śledzić ten cykl. Następny w kolejce jest Czerwony Kapturek. Na liście mam jeszcze więcej bohaterów, ale na razie nie będę zdradzać ich imion.

Jeżeli chcielibyście poznać dokładniejszą historię którejś z waszych ulubionych postaci, śmiało piszcie o tym w komentarzach. Nie obiecuję, że pochylę się nad każdym wymienionym bohaterem, bo chciałam się skupić na bardziej złożonych historiach, zamiast po prostu zderzać pierwowzór literacki z Disneyem. Każdy komentarz to jednak dla mnie bardzo cenna wskazówka.


Kilka źródeł, którymi się posiłkowałam:

  • Touba Ghadessi, Portraits of Human Monsters in the Renaissance: Dwarves, Hirsutes, and Castrati as Idealized Anatomical Anomalies, 2018 r.
  • Andreas Hamburger, Women and Images of Men in Cinema: Gender Construction in La Belle et la Bête by Jean Cocteau, 2018.
  • Andrew Lang, Beuaty and the Beast – All Four Versions, 2017
  • Remy Paul, Une version méconnue de  „La Belle et la Bête”, w: Revue belge de philologie et d’histoire, tom 35, zeszyt. 1, 1957.
  • Maria Tatar, Beauty and the Beast: Classic Tales About Animal Brides and Grooms from Around the World, 2017.
  • Ben Beaumont-Thomas, Phil Hoad (autorzy wywiadu), How we made Beauty and the Beast, theguardian.com

Ilustracje:

  • Fotografia tytułowa: fragment portretu Anny Maria van Hogendorp, autor nieznany, źródło: rijksmuseum.nl
  • Joris Hoefnagel, Animalia Rationalia et Insecta: Plansza XXI, 1575/1580, źródło: nga.gov
  • Firs Zhuravlev, Przed ślubem, 1874 r. , źródło: flickr.com
  • Scena z opery “Zemira i Azor, autor: l’atelier Ziesenis, 1774-1810, źródło: gallica.bnf.fr
  • Pozostałe ilustracje pochodzą z Wikipedia Commons (domena publiczna) albo są screenami z filmów

CategoriesBez kategorii