Nośmy plastik, to ubrania na miarę nadchodzącego millenium! Plastique est chique! Przekonywały w 1965 roku redaktorki “Elle”. Do pomysłu miały zachęcić rewolucyjne płaszcze z okładki: w całości z tworzyw sztucznych z praktycznym otworem na zegarek. Nikt wtedy nie mógł przewidzieć, że w XXI wieku ockniemy się na plastikowym kacu i w ramach odtrutki będziemy pozbywać się poliestru z garderoby. Faktem jest jednak to, że plastik dokonał w naszym życiu niemałej rewolucji. I to na wielu płaszczyznach.

***

Po raz pierwszy zobaczyłam tę okładkę na wystawie plenerowej na Champs Elysées w Paryżu. Francuskie wydanie “Elle” świętowało wówczas 70. urodziny i z tej okazji przyozdobiło miasto wielkoformatowymi reprodukcjami pierwszych stron swoich najważniejszych numerów. Spośród wszystkich ta najbardziej zapadła mi w pamięć. Wydaje mi się, że to dlatego, że nie miałam najlepszego zdania o jej twórcach. Drogo nas będą kosztować te wasze płaszczyki – myślałam.

Trudno się temu dziwić. Plastik nie ma dzisiaj najlepszej prasy. Nie jest już chique ani fantastique. Gdy wpiszemy w Google frazę “plastik” oprócz typowo encyklopedycznych definicji, ukażą nam się same niepokojące artykuły o konieczności ograniczania ilości plastikowych odpadów. Daleka jestem od krytykowania ich autorów. Przeholowaliśmy i trzeba o tym głośno mówić. Sama staram się, aby w moim domu plastiku było mniej. Za spory sukces uważam łazienkę. Niemal całkowicie wyeliminowałam przemysłową chemię (soda i ocet dają radę!), a znaczną część kosmetyków robię sama z półproduktów w szklanych butelkach. Z segregowaniem śmieci niestety idzie mi gorzej. Na moim osiedlu brakuje osobnego pojemnika na plastik, a do kosza na szklane butelki trafia wszystko. Mimo to uparcie je tam wrzucam, licząc na to, że w sortowni obejdą się z nimi, jak trzeba.

Jednak im dłużej myślę nad tą okładką, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że entuzjazm redaktorek “Elle” był słuszny. Tym bardziej że mówimy o magazynie kobiecym, a to właśnie życie kobiet miało ulec największej przemianie za sprawą plastiku. Nie zrobiły tego jednak poliestrowe płaszcze z otworem na zegarek. Prawdziwie rewolucyjne okazały się inne wynalazki.

Odkurzacze i pralki też są produkowane z plastiku

Lata 60. XX w. to specyficzny okres w historii. Trwa zimna wojna i będący jej konsekwencją wyścig kosmiczny, dochodzi do rewolucji obyczajowej, upowszechniać zaczyna się też plastik. Fascynacja nowym materiałem osiągnęła wówczas swoje apogeum, czego dowodem jest powyższe zdjęcie. Budynek, który na nim widzimy to prototyp plastikowego domu, jaki firma Monsanto umieściła w … kalifornijskim Disneylandzie. Dziś już go tam nie ma, ale w dniu inauguracji do wejścia ustawiały się gigantyczne kolejki. Wszyscy chcieli zobaczyć, jak wygląda plastikowy dom rodem z przyszłości. Pełni optymizmu byli też odwiedzający atrakcję dziennikarze. Pojawiły się nawet głosy, że za kilka dekad (budynek powstał w 1957 r.) w takich warunkach będzie mieszkać większość amerykańskich rodzin.

Ta prognoza, jak wiemy, się nie sprawdziła. W całości plastikowe są dziś jedynie domki z LEGO. Nie zmienia to jednak faktu, że tworzywa sztuczne otaczają nas ze wszystkich stron. Przed sobą mam plastikową klawiaturę, obok leży czytnik Kindle, z kuchni słychać natomiast dźwięk wirującej pralki – po części też plastikowej. Za to wszystko powinniśmy wzorem Hansa Roslinga powiedzieć przemysłowi chemicznemu – dziękuję.

Hans Rosling opowiada o tym jak wielkim cudem techniki jest pralka. Polecam obejrzeć prelekcję w całości, gwarantuję, że nie będziecie się nudzić.

Z tej perspektywy entuzjazm towarzyszący wynalezieniu plastiku nie wydaje się niczym dziwnym. Tworzywa sztuczne i produkowane z nich przedmioty faktycznie uczyniły nasze życie lepszym. Pralka, żelazko, kuchenka mikrofalowa, odkurzacz – wszystkie te sprzęty sprawiły, że połowa społeczeństwa wreszcie mogła zająć się czymś innym niż prowadzenie domu. Akceptowana zaczęła też być aktywność zawodowa kobiet. Do 1964 r. zamężne kobiety w Stanach Zjednoczonych nie miały prawa podejmować pracy, podobnie było we Francji, gdzie prawo to zniesiono w 1965 r. –  dokładnie wtedy, kiedy ukazała się wspomniana okładka “Elle”.

W krajach, w których mężatki mogły pracować, zmianie zaczął ulegać stosunek do ich aktywności zawodowej. Dawniej była to konieczność. Pracowały jedynie te kobiety, których rodziny nie były w stanie utrzymać się bez dodatkowej pensji. Dodatkowo zajęcia, jakich się podejmowały były mało prestiżowe. Większość pań po prostu najmowała się na służbę. Kobiety, które dawały im pracę, ani myślały o tym, by podjąć się jej samodzielnie, choć mogły sobie na to pozwolić, bo w obowiązkach domowych wyręczali je inni. Znacznie wyższy status społeczny miały zostając z dziećmi w domu, pełniąc rolę wzorowej żony i matki.

Ta rewolucja nie dokonała się oczywiście wyłącznie za sprawą plastiku. Złożył się na to szereg czynników, wśród których przoduje wynalezienie antykoncepcji hormonalnej. Jednak gdyby nie plastik, pralki, odkurzacze i kuchenki mikrofalowe mogłyby nie być aż tak powszechne. Do ich masowej produkcji, potrzebny był równie masowy i tani materiał. To, że siedzę w wygodnym fotelu, popijam wyborną herbatę i pracuję nad tekstem na blog, zamiast szorować ubrania, w znacznej mierze zawdzięczam więc … plastikowi.

Plastikowe są także strzykawki, aparatura medyczna i sztuczne serca pompujące krew w organizmach tak wielu ludzi. Demonizować nie należy też wszystkich plastikowych opakowań. Dzięki nim poprawiły się warunki przechowywania żywności, w efekcie czego mniej ludzi na świecie głoduje.

Wreszcie plastik to także artystyczne medium. Jego możliwościami w pierwszej kolejności zachłysnęli się projektanci tacy jak Vernon Panton (twórca kultowego Panton Chair) czy Roman Modzelewski. Z poliuretanu i polistylenu wykonane były też słynne odlewy Aliny Szapocznikow. Dotknięta nowotworem artystka zanurzała w poliestrowej żywicy własne ciało. Efekt tych eksperymentów jest niesamowity, a rzeźby poruszające i piękne, choć z wyszydzanego plastiku, o którym Roland Barthes pisał: “materiał pozbawiony wdzięku”.

Plastikowe lata 90.

Plastik sam w sobie nie jest więc niczym złym. Zwracał już na to uwagę Will McCallum, autor książki “Jak zerwać z plastikiem”. Nieodpowiedni jest za to sposób, w jaki się z nim obchodzimy. Jeśli spojrzymy na wykres ogólnoświatowej produkcji plastiku, okaże się, że jego produkcja zaczęła gwałtownie wzrastać w latach 90. Stało się to nie dlatego, że zaczęliśmy produkować kilkukrotnie więcej pralek i żelazek, ale dlatego że pokochaliśmy kawę w plastikowych kubkach i jedzenie w styropianowych pojemnikach, których następnie z taką lekkością się pozbywamy.

Nie wydaje się zatem konieczne, aby firma LEGO rezygnowała z plastiku, choć Niels B. Christiansen – obecny dyrektor spółki, publicznie się do tego zobowiązał. Ich zabawki są wyjątkowo trwałe. Tym samym zestawem niejednokrotnie bawi się kilka pokoleń dzieci. Te nieużywane można natomiast po atrakcyjnej cenie sprzedać w skupie, funkcjonują już nawet takie internetowe – wystarczy zadeklarować, ile klocków mamy na zbyciu i następnego dnia przyjedzie po nie kurier. To wzorowy przykład postępowania z plastikiem.

Podobny wysiłek znacznie bardziej potrzebny jest tam, gdzie produkuje się rzeczy, które trafiają do kosza, zanim zdążą zadomowić się w naszych mieszkaniach. Do tej kategorii zaliczają się, chociażby plastikowe woreczki, w które pakowane są klocki, o których Christiansen już nie wspominał. Chyba, że coś umknęło mojej uwadze.

Niemniej inicjatywę LEGO trzeba docenić, bo bez wsparcia instytucji z plastikiem niestety nie wygramy. Wystarczy przypomnieć walkę z freonem, która zakończyła się sukcesem, ale nie dzięki konsumentom (nadal używamy dezodorantów w sprayu), tylko ogromnemu wysiłkowi wielu naukowców, którym udało się znaleźć dla niego alternatywę. Dziś freonu w sprayach i chłodziarkach po prostu już nie ma.

Oby producenci tworzyw sztucznych to zrozumieli. Wówczas jest spora szansa na to, że Wielka Pacyficzna Plama Śmieci – podobnie jak dziura ozonowa – będzie w przyszłości jedynie przykrym wspomnieniem.

Książki, z których korzystałam:

  • Hans Rosling, Factfulness. Dlaczego świat jest lepszy, niż myślimy, czyli jak zastąpić stereotypy realną wiedzą, 2018. Autorem tej pozycji jest ten sam Pan, którego prelekcję mogliście oglądać wcześniej. Na pozór może wydawać się mało pasjonująca, ale czy człowiek, który w tak emocjonujący sposób opowiadał o pralkach, mógłby napisać nudną książkę? Zapewniam, że nie.
  • Ha-Joon Chang, 23 Things They Don’t Tell You About Capitalism, 2010. Chodzi konkretnie o rozdział 4: “The washing machine has changed the world more than internet has”.
  • Roland Barthes, Mitologie, 1957. Jeden z zawartych w zbiorze esejów poświęcony jest wyłącznie plastikowi. Barthes nie ma o tworzywach sztucznych najlepszego zdania – uważa, że nie mają wdzięku, bo można z nich produkować zarówno biżuterię, jak i wiadra.

Ilustracje:

  • Okładka Elle: Elle.fr
  • Plastic House: Wikipedia Commons
  • Panton Chair: By Holger.Ellgaard – Own work, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=2815995
  • Prace Ireny Szapocznikow: archiwum MSN w Warszawie
  • Ludzik LEGO: Usplash, fot. James Pond
CategoriesSztuka