D

Do stołu #1: Frans Hals, Biesiadnicy w zapusty (lub raczej mięsopusty)

Pierwszym, z czym kojarzył mi się ten obraz, była „Lokomotywa” Tuwima, a konkretniej otyli pasażerowie trzeciego wagonu z zapasem kiełbas zamiast prowiantu. W praktyce obraz nie sprawdziłby się jednak jako ilustracja książki dla dzieci. Wszystko przez … kiełbasę i idące w parze z tym daniem skojarzenia. 

Mięsopusty, zapusty,
Nie chcą państwo kapusty,
Wolą sarny, jelenie
I żubrowe pieczenie.

Mięsopusty, zapusty,
Nie chcą panie kapusty,
Pięknie za stołem siądą
kuropatwy jeść będą.

A kuropatwy zjadłszy,
Do taneczka powstawszy,
Do tańca małmazują
i tak sobie popijają.

„Kiermasz wieśniacki”, tekst z początku XVII wieku

Do stołu! – cykl wpisów o sztuce i jedzeniu

Chciałabym rozpocząć tym artykułem nowy cykl wpisów o sztuce i jedzeniu, w którym będziemy przysiadać się do różnych uwiecznionych na obrazach stołów i analizować nie tylko środki malarskie wykorzystane przez artystę, ale także zawartość talerzy naszych współtowarzyszy.

Przyznaję, że początkowo planowałam zacząć od obrazu przedstawiającego nieco bardziej wystawną ucztę. Chciałam, aby na stole znajdowała się bogata zdobiona zastawa i specjały, jakich nie powstydziliby się współcześni szefowie kuchni. 

Czemu zaprosiłam Was więc do stołu zastawionego niemal wyłącznie kiełbasą?

Żaden siedemnastowieczny Holender nie pogardziłby takim posiłkiem. Wręcz przeciwnie! Obraz przedstawia w końcu ucztę wieńczącą koniec karnawału. Na stole jest więc wszystko, co najlepsze. Kiełbasa, kopyta wieprzowe i kufel piwa. Dania tłuste, nietanie i co najważniejsze – zakazane w poście. 

Obraz Fransa Halsa nie przedstawia jednak rzeczywistej uczty. Ma ona miejsca na scenie teatralnej. Skąd to wiemy? Postaci są tak karykaturalne, że aż nierzeczywiste. Mężczyzna po lewej ma zawieszoną na szyi girlandę z kiełbas, wędzonych ryb, jaj i świńskich kopyt. Postać po prawej ubrana jest w przedziwną czapkę z kiełbasą w miejscu pompona, a kobieta w centrum nie jest nawet kobietą – to młody mężczyzna w bogato zdobionej sukni i bardzo mocnym jak na ówczesne standardy makijażu. 

Co to za przedziwne atrybuty? 

Sztuka dawna przyzwyczaiła nas do tego, że za tego rodzaju przedmiotami często kryje się ukryta symbolika. Tym razem nie ma tu jednak miejsca na żadne subtelności. 

Na tym obrazie wszystko ma się kojarzyć z seksem: kiełbasy (bo przypominają penisy), ostrygi (od zawsze kojarzone były z waginą), a nawet gest mężczyzny w kiełbasianej czapce (sugeruje akt seksualny). 

Teraz już wiecie, dlaczego wszystkim panom na obrazie jest tak wesoło. 

Oprócz niskich lotów żartów jest też uczta. Udawana, bo grana na deskach teatru, ale jednak wzorowana na prawdziwych karnawałowych fiestach.

Kiełbasa idealnie sprawdzała się na takich imprezach, bo nie dość, że tłusta, to od zawsze wydawała się po prostu śmieszna. 

Potrawie nie można odmówić praktyczności. Do jej przyrządzenia można wykorzystać kawałki mięsa nieużywalne w żadnej innej formie, a do tego sól i wędzenie pozwala zakonserwować mięso na długi czas. Z tego powodu kiełbasa znana jest praktycznie na całym świecie – od Chin po Półwysep Iberyjski

Tylko ten kształt … kojarzył się tylko z jednym! Za sprawą tej dwuznaczności kiełbasa była jedzona podczas Lumperkaliów, czyli rzymskiego święta płodności (skądinąd obchodzonego tego samego dnia co współczesne Walentynki). Cesarz Konstantyn próbował zakazać jednego i drugiego po wprowadzeniu w Rzymie chrześcijaństwa, ale z kiełbasą się nie udało. Względy praktyczne wzięły górę. 

Dopiero rewolucja przemysłowa sprawiła, że kiełbasa zaczęła być kojarzona z tanim, plebejskim jedzeniem. Rzesze ludności napływające do miast trzeba było czymś wykarmić. Mięsa nie zawsze było dość, więc do kiełbas trafiały bardzo różne, nie zawsze jadalne rzeczy. Stąd „jad kiełbasiany” – potoczna nazwa toksyny botulinowej. Kiełbasa tak często była powodem zatruć pokarmowych, że początkowo uważano, że ta szkodliwa substancja rozwija się tylko w nieświeżych kiszkach. Dopiero potem udowodniono, że wytwarza ją beztlenowa bakteria, i że można ją znaleźć także w innych produktach. 

W XX wieku reputacja kiełbasy uległa nieznacznej poprawie, ale na karnawałowe stoły nie wróciła (przynajmniej nie w takiej ilości co wcześniej). Zastąpiły ją wykwintniejsze mięsne dania oraz słodkości churrosy, donuty i pączki. Równie tłuste, a przy tym pozbawione dwuznacznych skojarzeń. Można więc ogłosić narodowe święto pączka bez zarzutów o nieprzyzwoitość. 

A kiełbasa i tak ma święto całe lato. Wystarczy w weekend ruszyć w plener. 


Frans Hals, “Biesiadnicy w zapusty”: kluczowe fakty


Obraz:

  • znajduje się obecnie w The Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku,
  • został namalowany w 1617 roku.

Frans Hals:

  • przedstawiciel baroku,
  • znany jest z szerokich, bardzo swobodnych jak na XVII wiek pociągnięć pędzla,
  • malował bez szkicu bezpośrednio na płótnie,
  • tworzył w Harlemie, obecnie znajduje się tam muzeum poświęcone wyłącznie jego twórczości (bardzo polecam!).

Obiecuję, że w następnym tekście z cyklu “Do stołu” przysiądziemy się do nieco bardziej kulturalnego towarzystwa. Frans Hals pokazał nam jednak, że sztuka  nie zawsze jest wzniosła i poważna. Czasem reprezentuje poziom rubasznego kabaretu. I nie ma w tym nic dziwnego! Nasi przodkowie wcale nie byli tak poważni jak nam się wydaje. 

Podoba się pomysł na tego typu krótkie, felietonowe wpisy o sztuce i jedzeniu? Koniecznie dajcie znać, czy macie ochotę na więcej. Obrazów z przedstawieniami mniej i bardziej wystawnych posiłków jest mnóstwo! 

CategoriesFelieton Sztuka